Czas wiosenny, czas spędzony w drodze DGAGdzieś za nami, pod jodłami został GADStary strach na jednej nodzeZ wędrowaniem się już rozstał Z gór skąpany w złotym słońcuSchodzi szlakiem ku dolinomZ garbem z tyłu rudy tramp jesiennyW wędrowaniu swym niezmienny Rudy facet z wielkim garbem śmiesznie pije piwo Ful G A D W połoninach będzie dzisiaj znów odgrywał jedną z ról Rudy facet choć garbaty spytaj o to wielki las Zamiast turystycznej chaty, dźwiga na plecach garbaty czas Nie odmówię sobie rosochatych sosenCiepłych traw i wiatrowego śpiewuZ wyobraźnią wielkim szosemBez niepotrzebnego gniewu Tylko jeden mały problem Szczególny w swej naturzeJak ja będę z tym garbatym życiem Wyglądał na Łysej Górze Rudy facet z wielkim garbem śmiesznie pije piwo Ful W połoninach będzie dzisiaj znów odgrywał jedną z ról Rudy facet choć garbaty spytaj o to wielki las Zamiast turystycznej chaty, dźwiga na plecach garbaty czas
|